Robinho w Santosie na 18 miesięcy?

Rozwija się sprawa ewentualnego powrotu Robinho do FC Santos. Brazylijski klub nie ukrywa, że jest zainteresowany wypożyczeniem zawodnika Manchesteru City, ale nie do końca obecnego sezonu, a na 18 miesięcy.

Reprezentant Brazylii nie jest zadowolony ze swojej obecnej sytuacji na Eastlands, gdzie nie może liczyć na regularne występy. Alternatywą stała się możliwość powrotu do Santosu, gdzie mógłby odbudować formę przed zbliżającym się mundialem w RPA.
- Negocjacje zaczęły się w ubiegłym tygodniu i dość szybko wymieniliśmy kilka maili - wyjawił Arnaldo Hase, przedstawiciel zarządu FC Santos. - Dyrektorzy Manchesteru są zainteresowani tematem i w niedzielę odbyły się w tej sprawie pierwsze rozmowy w Anglii. Nasi reprezentanci pozostaną w Londynie przez najbliższe dni.

Kontuzja pokrzyżuje plany Pawluczenki?

Napastnik reprezentacji Rosji, Roman Pawluczenko, który zdecydował się odejść z Tottenhamu Hotspur, może zostać zmuszony do pozostania w klubie. Zawodnik doznał bowiem urazu pachwiny, która może zniechęcić potencjalnych nabywców.

28-letni napastnik wielokrotnie deklarował chęć opuszczenia White Hart Lane, bowiem w tym sezonie nie dostaje zbyt wielu szans gry od Harry'ego Redknappa. - Słyszałem wielokrotnie od Redknappa, że będę grał, ale wciąż siedzę na ławce. Nie sądzę, żeby gol przeciwko Leeds cokolwiek zmienił. Mam nadzieję, że nic nie przeszkodzi mi w odejściu z Tottenhamu - powiedział Pawluczenko.
Tymczasem może okazać się, że kontuzja pachwiny, której zawodnik doznał w sobotnim spotkaniu może zadecydować o jego przyszłości. Zdaniem angielskich dziennikarzy, jeśli uraz okaże się poważny, zawodnik nie będzie mógł liczyć na zmianę barw klubowych. Dotychczas największe szanse na zatrudnienie Pawluczenki miał Lokomotiw Moskwa, który potwierdził, że jest bliski sfinalizowania transferu rosyjskiego snajpera.

Półfinały Puchar Polski

Tegoroczne finały Pucharu Polski rozgrywane są wyjątkowo wcześnie, sprawiając, że większość klubów ma w tym miesiącu niezwykle napięty grafik. Żaden z zespołów nie zamierza jednak odpuszczać tej rywalizacji. Dlaczego?

Bydgoscy siatkarze w Pucharze Polski wystąpią po raz pierwszy. I chociaż to dla nich nowe wyzwanie, tremy raczej nie czują. W końcu w szeregach Delecty tak naprawdę próżno szukać debiutantów. Półfinałowym rywalem podopiecznych trenera Wspaniałego będzie rzeszowska Resovia, a meczem z nią bydgoscy siatkarze będą starali się "odczarować" Łuczniczkę (w tym sezonie przed własną publicznością wygrali tylko raz).
Ostatnie spotkanie obu drużyn na swoją korzyść rozstrzygnęli dzisiejsi gospodarze, i chociaż gdzieś głęboko w pamięci zostało to zwycięstwo, to, jak mówi atakujący bydgoskiej drużyny: - Rzeszów gra zupełnie inną siatkówkę i nastawiamy się, że dziś czekać nas będzie naprawdę ciężka walka. Tamto spotkanie było chyba ich najsłabszym w tym sezonie, drugi raz tak kiepski mecz raczej już im się nie przydarzy - mówi. Trudno nie przyznać mu racji, tym bardziej, że, chociażby w Lidze Mistrzów, Rzeszów pokazał się w ostatnich kilku spotkaniach z bardzo dobrej strony. - Oivanen, Akhrem, nie trzeba sięgać daleko by wymienić tych, na których musimy szczególnie uważać - podkreśla Szymański. - Mają też dwóch bardzo dobrych środkowych, mocnego rozgrywającego, zagrożenie jest z każdej strony.

Informacje:

Strona informacyjna, sport, wiadomości, komentarze i być może inne informacje. Strona nie jest najpiękniejsza, ale pracuję nad tym... nie każdy jest zdolnym grafikiem... ja chyba nie jestem :)